Skocz do zawartości

jak AI zmienia open source (ciekawy blog)


Rekomendowane odpowiedzi

Hej.

Szperając po zakamarkach subskrybowanych kanałów RSS trafiłem na taką perełkę: https://enblog.eischmann.cz/2026/07/23/how-ai-is-changing-open-source/ . Autor wskazuje kilka czynników erodujących nieco społeczność otwartego oprogramowania:

  • niedostateczna ilość doświadczonych programistów - wolontariuszy, mających kwalifikacje do audytu kodu; kodu generowanego modelami jest zbyt dużo, żeby móc go wdrożyć,
  • niewielka motywacja owych audytorów do współpracy z nowymi ludźmi; narasta zjawisko przesłania napisanej przez model pojedynczej łatki na kod aplikacji, bez żadnej próby osobistego zaangażowania z dotychczasowymi opiekunami projektu; nie jest to jak dla mnie zjawisko nowe, ale jego go zauważalnie więcej,
  • jako przykład autor podaje łatkę na gvfs, w celu dodania kompatybilności z Dyskiem Google; projekt otrzymał poprawkę obejmującą ponad 4000 linijek kodu; część z nich była mało istotna, jak zmiana znaków ' na ", ale ktoś to jednak musiał przeczytać, zaakceptować i wdrożyć; jest w tym wypadku oczywiste, że cały ten kod wyliczał model na podstawie nieznanych promptów,
  • w związku z dużą ilością łatek podsyłanych agentowo, autorzy kodu mają do dyspozycji dosyć niekonwencjonalne wyjście - wystawić gotowy produkt jako otwarte oprogramowanie, ale proces jego wytwarzania ograniczyć do kilku zaufanych osób,
  • modele pozwalają obejść licencje "copyleft", takie jak GPL; zostały wytworzone na objętych takimi licencjami kodzie i mogą masowo wyliczyć kod na ich podstawie, który już otwarty być nie musi; ponieważ do niego nie linkuje.

 

Odnośnik do komentarza

Tak naprawdę to nadal nie wiemy, czy kod wygenerowany przez AI podlega pod prawo autorskie i podlega ochronie. Większość zakłada, że tak, ale czy tak jest pokażą dopiero pierwsze sprawy sądowe.

A co jak wyjdzie, że ochrona nie przypada autorowi prompta tylko firmie od AI, bo to ich maszyna wygenerowała kod?

A co jak wygenerowany kod będzie taki sam jak w innym projekcie, ale np. na innej licencji?

Ja osobiście wolałbym, aby w projektach OS obecnie nie akceptować kodu wygenerowanego przez AI, z pominięciem np. typowych struktur danych, które wyglądają zawsze tak samo np. json

A jak już wszyscy się przerzucimy na AI i następne AI będzie się szkolić na kodzie wygenerowanym, przez siebie samego, to będzie tak jak z chowem wsobnym.

  • Upvote 1
Odnośnik do komentarza
Godzinę temu, sunrise napisał:

A jak już wszyscy się przerzucimy na AI i następne AI będzie się szkolić na kodzie wygenerowanym, przez siebie samego, to będzie tak jak z chowem wsobnym.

Uczenie modeli na danych syntetycznych to od początku był problem. Kiedyś ćwiczyłem uczenie maszynowe i robiłem model kategoryzujący do rozpoznawania rodzai statków. Okazało się, że można było go douczyć na zdjęciach odwróconych na lewą stronę i to działa. Dalsze ich obracanie, kolorowanie, przyciemnianie (i tak dalej) mogłoby w końcu spowodować przeuczenie modelu i znaczące obniżenie skuteczności.

Mam do tego inny, ciekawy artykuł: https://www.404media.co/ai-companies-are-buying-tons-of-old-books-because-theyre-free-of-ai-slop/ . Za cały trzeba zapłacić. Historia sprowadza się do osobliwego traktowania książek w amerykańskim orzecznictwie. Duże firmy z branży SI kupują przez brokerów ogromne ilości skanów książek wydanych przed dużymi modelami językowymi, żeby mieć dobre dane do trenowania. Brokerzy oferują skanowanie i niszczenie drukowanych egzemplarzy. A dlaczego niszczenie? Ponieważ wówczas nie jest to kopiowanie książki.

Wydaje mi się również, że właśnie uczenie modeli gry w Go na syntetycznych danych, kiedy model rozgrywa i analizuje partie już samodzielnie, spowodowało pewien zabawny regres, opisany i zaprezentowany na żywo przez jednego z pasjonatów tej gry - https://www.youtube.com/watch?v=H4DvCj4ySKM . Granie tym sposobem z człowiekiem zakończyłoby się sromotną porażką, ale model za każdym razem dawał się ograć. 

Jacek Dukaj napisał kiedyś nowelkę "Córka łupieżcy", której myślą przewodnią jest: "wszystko już było - królową nauk jest archeologia". Książka o badaczach antycznej i bardzo zaawansowanej cywilizacji, na której wiedzy wyrosło i upadło kilkaset kolejnych. Okazało się, że nie było sensu prowadzenia żadnej pracy naukowej, skoro starożytna wiedza przerasta nas o kilka tysięcy lat. I to właśnie była pułapka bez wyjścia, na której potknęło się tak wiele kolejnych pokoleń oraz gatunków badaczy. 

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...